Co w Prawie Piszczy | Cenzura Internetu czy ochrona praw twórców? – jakie będą skutki ACTA 2
8285
post-template-default,single,single-post,postid-8285,single-format-standard,cookies-not-set,ajax_fade,page_not_loaded,,wpb-js-composer js-comp-ver-5.4.4,vc_responsive
acta 2

Cenzura Internetu czy ochrona praw twórców? – jakie będą skutki ACTA 2

26 marca 2019 r., po ponad dwóch latach przedłużających się ustaleń, Parlament Europejski przyjął dyrektywę dotyczącą praw autorskich na jednolitym rynku cyfrowym.

Projektowana dyrektywa nie będzie pierwszą, której celem jest uporządkowanie cyberprzestrzeni w zakresie praw autorskich – obowiązuje już dyrektywa 2010/13/UE o audiowizualnych usługach medialnych. Celem nowych przepisów ma być dostosowanie i ujednolicenie unijnych regulacji prawno-autorskich w zakresie nowych sposobów korzystania z utworów i nowych modelów biznesowych.

Treść dyrektywy (szczególnie w jej pierwotnej wersji) wywołała falę obaw wśród użytkowników Internetu. Wielkie emocje wzbudził zwłaszcza projektowany art. 13 (w ostatecznym brzmieniu jest to art. 17) nakładający na platformy internetowe obowiązek filtrowania treści udostępnianych przez indywidualnych użytkowników. Czy te obawy są słuszne? Czy grozi nam cenzura w sieci i ograniczenie internetowej twórczości?

Nakaz filtrowania treści – ACTA po operacji plastycznej?

Z uwagi na treść art. 17 (w projektach dyrektywy był to art. 13) Internet szybko ochrzcił dyrektywę jako „ACTA 2”. Dlaczego? Przepis ten nakłada na platformy internetowe obowiązek filtrowania treści udostępnianych przez indywidualnych użytkowników i usuwania treści naruszających prawa autorskie. Co więcej, to właściciele serwisów mają ponosić odpowiedzialność za to, co użytkownicy „wrzucają” na należące do nich portale.

Jak zweryfikować, czy „user content” nie narusza praw autorskich? – na to pytanie nowa dyrektywa nie przynosi odpowiedzi. W tym zakresie dotykamy bowiem klasycznych wątpliwości prawa autorskiego: „czym jest utwór?” oraz „jakie są granice dozwolonego korzystania z utworu bez zgody twórcy?” W teorii zasady te są proste, jednak każdy utwór i każdy przypadek korzystania wymaga indywidualnej oceny. W trudniejszych sytuacjach ostatecznie te wątpliwości rozstrzyga sąd. Art. 17 ignoruje całkowicie te trudności, nakazując platformom internetowym ocenę, czy wrzucane treści naruszają prawa autorskie czy też nie. Istnieje więc uzasadniona obawa, że w praktyce serwisy będą z ostrożności mocno ograniczały możliwość publikowania materiałów, również tych o charakterze satyrycznym jak np. parodie, memy czy gify, wykorzystujących utwory innych autorów.

O ile więc uchwalona regulacja jest całkowicie słuszna w przypadku portali, które umożliwiają użytkownikom na publikację w całości „pirackich” filmów czy muzyki, to będzie również regulacją znacznie ograniczająca internetową twórczość.

Jakie obowiązki nakłada art. 17 Dyrektywy?

Zgodnie z art. 17 Dyrektywy (w projektach był to art. 13) właściciele portali będą musieli zawrzeć umowy licencyjne z uprawnionymi z tytułu praw autorskich. Umowy te mają obejmować również user content publikowany przez użytkowników portalu.

Uprawnieni z tytułu praw autorskich to bardzo szeroka grupa – znajdują się tutaj zarówno twórcy powszechnie znani (poeci, muzycy, fotografowie, pisarze), ale również szereg anonimowych twórców (np. twórca zdjęcia opublikowanego anonimowo w sieci). W praktyce nie jest możliwe, aby właściciel portalu zawierał umowę z każdym twórcą indywidualnie, dlatego można przypuszczać, że podczas implementacji przepisów dyrektywy powstaną organizacje zrzeszające twórców i reprezentujące ich podczas zawierania umów licencyjnych z portalami internetowymi.

W wielu przypadkach zasadniczą trudnością może okazać się ustalenie, kto jest uprawniony z tytułu praw autorskich i z kim właściciel portalu powinien zawrzeć umowę. Poza oczywistymi przypadkami autorstwa muzyki, tekstu czy grafiki w Internecie znajduje się wiele utworów, których autorstwo jest nieustalone lub trudne do ustalenia.

Jeżeli właściciel portalu nie zawrze umowy licencyjnej z uprawnionym z tytułu praw autorskich będzie ponosił odpowiedzialność za niedozwolone udostępnianie jego utworów. Właściciel portalu powinien weryfikować więc wszystkie treści zamieszczane przez użytkowników i usuwać te, które naruszają prawa autorskie osób trzecich. Powinien również niezwłocznie usuwać treści w przypadku otrzymania wiarygodnego zawiadomienia, że naruszają one prawa autorskie.

Kto będzie miał obowiązek zawierania umów licencyjnych i weryfikacji treści na stronach?

Obowiązek weryfikacji treści na stronach internetowych ma każdy dostawca usług społeczeństwa informacyjnego, którego jednym z głównych celów jest przechowywanie i udzielanie dostępu publicznego do dużej ilości chronionych prawami autorskimi utworów zamieszczanych przez jego użytkowników oraz optymalizowanych i promowanych w ramach tej usługi w celach zarobkowych. Przepis ten dotyczy więc głównie takich serwisów internetowych jak Facebook, Instagram, YouTube, czy MySpace.

Z obowiązku tego zwolnione będą:

  1. serwisy działające w celach niekomercyjnych, takie jak encyklopedie online (np. Wikipedia) czy repozytoria edukacyjne lub naukowe,
  2. dostawcy usług łączności elektronicznej,
  3. dostawcy usług w chmurze,
  4. platformy tworzenia i wymiany otwartego oprogramowania,
  5. sklepy internetowe.

Dyrektywa zwalnia właścicieli serwisów internetowych z obowiązku weryfikowania treści pod kątem naruszeń prawa autorskiego, jeżeli użytkownicy ci działają w celach handlowych (np. w ramach profesjonalnych kont na serwisach takich jak Allegro).

Obowiązku weryfikacji treści nie będą mieć również nowi dostawcy usług udostępniania treści online, których usługi były publicznie dostępne na terytorium Unii Europejskiej przez okres krótszy niż trzy lata i których roczny obrót nie przekracza 10 mln euro. Będą oni zobowiązani jedynie do niezwłocznego usunięcia treści naruszających prawa autorskie, po otrzymaniu uzasadnionego zgłoszenia takiego naruszenia.

W przypadku gdy średnia liczba miesięcznych niepowtarzalnych odwiedzających tych usługodawców przekracza 5 milionów, obliczonych na podstawie ostatniego roku kalendarzowego, muszą oni również wykazać, że dołożyli wszelkich starań, aby zapobiec dalszemu przesyłaniu zgłoszonych utworów, w odniesieniu do których podmioty uprawnione przekazały odpowiednie i niezbędne informacje dotyczące naruszenia.

Czy obawy są uzasadnione?

Idea przepisu jest słuszna: w Internecie nie powinno dochodzić do naruszania praw autorskich, jednak w praktyce doprowadzi ona do znacznego ograniczenia publikowania treści przez użytkowników sieci. Wobec potencjalnej odpowiedzialności za naruszenia praw autorskich portale będą obawiały się umożliwiać użytkownikom swobodne publikowanie treści. Głównymi adresatami nowej dyrektywy są takie portale jak YouTube, Facebook, Twitter, Kwejk czy Wykop. Z chwilą implementacji dyrektywy zmienią one z pewnością zasady udostępniania treści przez ich użytkowników, a część internetowej twórczości naruszająca prawa autorskie będzie usuwana.

Najtrudniejszym aspektem stosowania dyrektywy będzie ocena, czy treści publikowane przez użytkowników naruszają prawa autorskie. W wielu przypadkach kwestie ustalenia granic dozwolonego korzystania z utworu bez zgody twórcy będą nieoczywiste, ale mimo to właściciele portali będą musieli je rozstrzygnąć.

Co dalej? – implementacja dyrektywy

W nadchodzących tygodniach tekst dyrektywy przyjęty przez Parlament Europejski będzie musiał zostać zatwierdzony przez Radę Unii Europejskiej. Po opublikowaniu w Dzienniku Urzędowym UE państwa członkowskie będą miały 24 miesiące na transpozycję nowych przepisów do ustawodawstwa krajowego.

Autor: Małgorzata Paja

CONSULTANT / LEGAL DEPARTMENT

malgorzata.paja@olesinski.com

Zaproponuj znajomym
Brak komentarzy.

skomentuj