Co w Prawie Piszczy | „Podatek od linków”? Ochrona praw wydawców w nowej dyrektywie o prawach autorskich
8298
post-template-default,single,single-post,postid-8298,single-format-standard,cookies-not-set,ajax_fade,page_not_loaded,,wpb-js-composer js-comp-ver-5.4.4,vc_responsive
acta 2

„Podatek od linków”? Ochrona praw wydawców w nowej dyrektywie o prawach autorskich

26 marca 2019 r., po ponad dwóch latach przedłużających się ustaleń, Parlament Europejski przyjął dyrektywę dotyczącą praw autorskich na jednolitym rynku cyfrowym.

W poprzednim wpisie opisaliśmy art. 17 tej dyrektywy (w projektach dyrektywy był to art. 13) nakładający na platformy internetowe obowiązek filtrowania treści umieszczanych przez użytkowników. W tym artykule pochylimy się nad art. 15 tej regulacji (w projekcie dyrektywy był to artykuł 11), którego celem jest ochrona praw wydawców w Internecie.

Pierwsze projekty dyrektywy, czyli „podatek od linków”

Zadaniem dyrektywy jest uporządkowanie cyberprzestrzeni w zakresie praw autorskich. Artykuł 15 omawianej dyrektywy (w projektach dyrektywy jako art. 11) wzbudził powszechne obawy z uwagi na potencjalne ryzyko ograniczenia możliwości swobodnego „linkowania”.

Co zmieni w praktyce? Krótko mówiąc – nada wydawcom prawo do wynagrodzenia za wykorzystywanie ich artykułów w Internecie. Pierwotnie zakładano nawet, że nie będzie możliwe dostarczanie linków ani używanie jakichkolwiek fragmentów publikacji prasowych – nawet w formie cytowania krótkich fragmentów bądź nagłówków bez zgody autora i wydawcy. Brak zgody miał uniemożliwiać również użycie odnośnika (link/hiperlink) do danego materiału prasowego. Rozwiązanie to zyskało własną nazwę – „podatek od linków”. Takie rozwiązanie znacznie utrudniłoby lub nawet uniemożliwiło funkcjonowanie tzw. news/ feed aggregators, a to oznaczałoby, że portale czy aplikacje typu wykop.pl, Reddit, Google News bądź Flipboard musiałaby przejść ogromną przemianę, a być może nawet zniknąć z sieci.

Aktualna treść art. 15 dyrektywy

W aktualnym brzmieniu art. 15 (w projektach dyrektywy jako art. 11) wskazuje, że wydawcy publikacji prasowych mają prawo do otrzymywania wynagrodzenia jedynie od „dostawców usług społeczeństwa informacyjnego”.

Usługa społeczeństwa informacyjnego to płatna usługa świadczona w Internecie na żądanie użytkownika sieci. Będą to więc takie usługi jak sprzedaż gazet online czy wszelkie odpłatne usługi informacyjne z wykorzystaniem materiałów prasowych. Należy też pamiętać, że pojęcie „usługi społeczeństwa informacyjnego”, na gruncie prawa wspólnotowego nie oznacza jedynie wymogu uiszczenia opłaty przez osobę, która z takiej usługi korzysta. Wystarczy, że dana usługa ma „charakter ekonomiczny”. Przykładem może być newsletter. Twórca newslettera nie pobiera zwykle opłat za jego przesyłanie, jednak materiał ten służy mu do celów marketingowych. Dlatego też kiedy newsletter powstaje z wykorzystaniem materiałów prasowych, jego twórca będzie zobowiązany do uiszczania opłaty na rzecz wydawców.

Wyraźnie zaznaczono jednak, że prawa pokrewne wydawców nie uniemożliwiają prywatnego i niekomercyjnego korzystania z publikacji prasowych przez użytkowników indywidualnych. Tak więc w świetle aktualnego brzmienia dyrektywy użytkownik Facebooka będzie mógł nieodpłatnie umieszczać na swoim prywatnym profilu fragmenty artykułów lub linki do nich.

Nowe prawo wydawców nie obejmuje samych hiperłączy, którym towarzyszą pojedyncze słowa. Będzie to z pewnością furtka dla tzw. news/feed aggregators jak wykop.pl, Reddit, Google News czy Flipboard. Będą one funkcjonować dalej, ewentualnie modyfikując i skracając tytuły linkowanych artykułów.

Prawa wydawców mają wygasać po 2 latach, licząc od 1 stycznia roku następującego po dacie opublikowania.

Charakter nowego prawa

Pomysł wynagrodzenia dla wydawców jest nowy, ale jego konstrukcja nie jest unikatowa. Wynagrodzenie wydawców to tzw. prawo pokrewne, które funkcjonuje już od dawna w przepisach prawa autorskiego.

Przykładowo: autor pisze tekst piosenki, kompozytor muzykę i przysługują im prawa autorskie. Natomiast wykonawcy utworu i wytwórni przysługują prawa pokrewne do tej piosenki. Każdy korzystający legalnie z takiego utworu wpłaca wynagrodzenie zarówno autorowi tekstu, kompozytorowi, jak i wykonawcy oraz wytwórni za pośrednictwem właściwej organizacji zbiorowego zarządzania.

Podobnie ma być z artykułem prasowym – dziennikarz pisze artykuł i przysługują mu do niego prawa autorskie. Wydawca ponosi nakłady związane z powstaniem artykułu – stwarza dziennikarzowi warunki do pracy, a następnie, w założeniu nowej dyrektywy, będzie czerpał zyski z przysługującego mu prawa pokrewnego.

W przypadku modelu wynagrodzeń wydawców pojawiają się jednak wątpliwości:

  1. Praktyką jest, że dziennikarze przenoszą swoje prawa autorskie na wydawcę. Wydawca będzie więc w praktyce pobierał dwie opłaty – opłatę z tytułu praw autorskich i opłatę z tytułu praw pokrewnych.
  2. Model wynagrodzeń komplikuje jeszcze dodatkowo europejski legislator, który nakazuje, aby wydawcy w odpowiedni sposób dzielili się uzyskanym wynagrodzeniem z art. 15 z autorami artykułów. Tak więc autor artykułu będzie miał prawo do wynagrodzenia z tytułu prawa autorskiego (które może umownie przekazać wydawcy i w praktyce zwykle to robi) oraz dodatkowo do części prawa pokrewnego swojego wydawcy.
  3. Czy można ten model skomplikować jeszcze bardziej? Niestety można. Wynagrodzenie wydawców przysługuje od „publikacji prasowej”. Intuicyjnie powiedzielibyśmy, że publikacja prasowa to artykuł. Artykuł jest przecież samodzielnym utworem. Jednak dyrektywa, której głównym celem jest dostosowanie regulacji prawno-autorskich do nowych wyzwań cyberprzestrzeni, definiuje publikację prasową w sposób archaiczny, jako „zbiór złożony głównie z utworów literackich o charakterze dziennikarskim…” (np. wydanie gazety jako całość?). Taka definicja komplikuje znacznie model prawa wydawców jako prawa pokrewnego. Trudno też przypuszczać, aby stały za nią jakieś kwestie praktyczne – wszyscy możemy przecież zaobserwować dotychczasową praktykę udzielania licencji na poszczególne artykuły, a niekoniecznie całą gazetę w wersji online.
  4. W art. 15 dyrektywy wskazano, że prawo do wynagrodzenia nie przysługuje wydawcom w przypadku stosowania samych hiperłączy lub korzystania z pojedynczych słów czy bardzo krótkich fragmentów publikacji prasowej. Regulacja ta budzi wątpliwości. Zasadą jest, że ochronie prawno-autorskiej nie podlegają same informacje prasowe. Nowa dyrektywa dopuszcza również zastosowanie prawa cytatu. Daje to możliwość szerszego korzystania z publikacji prasowej, niż jedynie ich krótkie fragmenty czy odesłanie przez hiperłącze. Unijny legislator chciał więc wykreować nowe prawo pokrewne wydawców, lecz uchwalone przez niego przepisy nie pozwalają na uchwycenie istoty i zakresu prawa wydawców oraz jego prawidłowego stosowania.
  5. Autorzy mają zagwarantowane prawo do korzystania ze swoich artykułów niezależnie od publikacji prasowej i nie są obowiązani do wypłaty wynagrodzenia swojemu wydawcy za korzystanie z artykułu w inny sposób. Czy to oznacza, że dziennikarz będzie mógł prowadzić bloga, na którym będzie umieszczał artykuły, które ukazały się w czasopiśmie, robiąc tym samym konkurencję wydawcy?
Rozsądny kompromis?

Na pierwszy rzut oka w zakresie wynagrodzenia wydawców wypracowano rozsądny kompromis. Celem tego przepisu jest ochrona praw wydawców, którzy ponoszą ekonomiczny ciężar publikacji artykułów prasowych, stwarzając warunki do pracy dla dziennikarzy. Słuszne jest zatem prawo do wynagrodzenia dla wydawców, kiedy inne podmioty korzystają komercyjnie z artykułów prasowych. Dyrektywa nie ogranicza jednak w żaden sposób prywatnego i niekomercyjnego korzystania z publikacji prasowych przez użytkowników indywidualnych.

Problem jednak jak zwykle tkwi w szczegółach – regulacje są konstrukcyjnie niejasne, a ich stosowanie problematyczne. Wiele zależy oczywiście od implementacji tej regulacji w przepisach krajowych. Tekst dyrektywy przyjęty przez Parlament Europejski będzie musiał zostać zatwierdzony w najbliższym czasie przez Radę Unii Europejskiej. Po opublikowaniu w Dzienniku Urzędowym UE państwa członkowskie będą miały 24 miesiące na wdrożenie nowych przepisów do ustawodawstwa krajowego.

Autor: Małgorzata Paja

CONSULTANT / LEGAL DEPARTMENT

malgorzata.paja@olesinski.com

Zaproponuj znajomym
Brak komentarzy.

skomentuj